sobota, 23 sierpnia 2014

Maj Lajf :) part 1

Ciężko mi było zacząć tego posta... i teraz sama nie wiem dlaczego?? Bo chciałabym Wam tyle powiedzieć?? hmmmmm.... Czy może dlatego, że za dużo w mojej głowie się dzieje??? Milion razy pisałam coś i zaraz kasowałam...i po co??? Przecież nigdy mi nie chodziło o to, żeby robić tu coś na co nie mam ochoty.... Dlatego wolałam nie pisać niż pisać na siłę... byle co... bez sensu... I może teraz ten początek nie mieć najmniejszego sensu... to nic nie szkodzi... bo taki  miał właśnie być...  
Tydzień temu przyjechała do mnie Paulinka... Poznałam ją dzięki temu blogowi... Paulinka mnie kiedyś gdzieś wygrzebała... zaczęła odwiedzać Aniumka... któregoś dnia napisała wiadomkę... i tak to się zaczęło... Później założyła swojego bloga mojapasjasmaku . Przyjazd Paulinki dał mi trochę do myślenia... dlaczego tak w ogóle przestałam pisać?? I chyba najważniejsze, dlaczego założyłam tego bloga??? Na jedno i drugie pytanie nie mam konkretnej odpowiedzi... Ale jedno wiem... że z każdym postem... z każdym nowym obserwatorem... z każdym nowym polubieniem... z każdą wiadomką... dochodziłam do wniosku, że najważniejszym w tym wszystkim są ludzie... jesteście Wy... I nie mogę pozwolić sobie na to, że nie jestem tutaj z Wami... Bo może tutaj narodzić się mnóstwo takich przyjaźni jak mojej z Paulinką... a mnie to nie może ominąć...
Pauliśka dziękuje Ci za to, że się pojawiłaś... za to, że napisałaś... Jesteś cudowną osobą :*





I teraz lecimy z tym postem...  :) To do zobaczyska na końcu :)

Od ostatniego posta trochę się wydarzyło... Chociaż to nic nowego... bo przez ten rok w moim życiu się wydarzył tyyyyyyyyle i jeszcze więcej, że przez ostatnie 6 lat mojego życia tyle się nie wydarzyło hahaha... 


Byłam w domku...tak tak tak:  HOME SWEET HOME!!! 





Poznawałam nowych członków rodziny...


I to cudowne uczucie, gdy otwierałam oczy, a to małe ciałko leżało koło mnie... śmiało się... zaczepiało... budzić się koło takiego małego uśmiechniętego człowieczka to czysta przyjemność...














Chociaż powrót do Warszawy też był przyjemny...











Bo powiedzcie mi jak tu nie kochać tego miasta....








Ja byłam w domku... i domek przyjechał też do mnie... Tatusiek brał udział w Biegu Powstania Warszawskiego... a ja dzięki temu mogłam spędzić z nim i Mamiczką cudowny weekend :* 















Tym bardziej nie mogłam się ich doczekać... bo Tatusiek zrobił mi szafeczkę - mojego projektu. Śliczna jest <3 <3 <3







Miałam też kilka dni wolnych... Nawet trafiło się na kilka dość ładnych... a wtedy mogłam się trochę powygrzewać na słońcu... i to co lubię chyba najbardziej po prostu tak bez celu się poszwendać... 







Były dni bez makijażu...



Były dni pełne obżarstwa...





Była sheesha time...


Były powroty nad ranem...


Co nie było tak przyjemne... gdy ktoś z drugiego końca świata wysyłał takie widoki...


Były też nocne eskapady...




I moje dziewczynki Pauliśka i Milagrosa... Moje małe Dzieciuchy :* :* 


A dzisiaj przeleżałam cały ten piękny dzień w łóżku.... 


Ale muszę już wstawać... bo dzisiaj wieczór z moimi Dziewczynkami... i już wydzwaniają gdzie ja jestem.. A ja dalej w łóżku hihihi :)

Zatem... Buziaczki :* :* :* :*



A I ANIUMEK MA INSTA!!!!! TUTAJ ZNAJDZIECIE -----> INSTA ANIUMKA

3 komentarze:

  1. Warszawa jest taaaka piękna, raz tam byłam i od tam tej pory jestem zakochana;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie,że jesteś,odwiedzaj nas tutaj częściej :*

    OdpowiedzUsuń